Szkoła uwodzenia
W 1782 roku opublikowana została pewna książka. Zdobyła ona rozgłos i czarną sławę. Dlaczego „czarną”? Podobno zawierała treści niemoralne i nawoływała do rozwiązłości seksualnej. Nie powinna była tego robić. Literatura wówczas miała świecić przykładem. Co z tego, jeśli swobodne zachowania ludzi były w tamtych czasach na porządku dziennym? „Niebezpieczne związki”, bo to o tej książce mowa, weszły w szeroki obieg czytelniczy. Z jednej strony kusiły swoim zakazaniem. Z drugiej natomiast – zawierały opis różnorakich intryg, flirtów i obsesji. Traktowano je jak wykładnię erotycznych zachowań. W XX wieku nakręcono dwie niezmiernie popularne adaptacje owej książki. Chodzi tu o „Niebezpieczne związki” Stephena Frearsa i „Szkołę uwodzenia” Rogera Kumbleya. Z tych obrazów filmowych czerpano wiedzę i inspirację. Jednak nie wystarczy film czy książka, by nauczyć się, jak uwodzić. Całe szczęście, istnieją szkoły uwodzenia. Kto może się do nich zapisać? Każda i każdy. Nieprawdą jest, że tylko mężczyźni korzystają z tych specjalnych kursów doszkalających. Uczyć można się na dwa sposoby: wirtualnie i warsztatowo. W Internecie jest mnóstwo serwisów z poradami. Niektóre strony zamieszczają podpowiedzi dla amatorów uwodzenia. Inne oferują kupno pakietów z kursem uwodzenia. Można uczyć się więc w domu. Można też jednak wybrać się na realny kurs. Wówczas teoretyczne strategie przekuwane są w praktykę. Spotkania w gronie osób owocują dyskusjami. Można dowiedzieć się, jakie triki są najczęściej skuteczne.